Parę słów po dzisiejszym zebraniu chociaż już komentarze się sypią pod poprzednim artykułem.
Sołtys otwierając zebranie zaproponował zebranym porządek zebrania. Uczestnicy zebrania zgłosili uwagi do porządku obrad w sprawie wprowadzenia dodatkowego punku to jest wolne wnioski i zapytania- Pan Zegar, oraz ja zgłosiłem punkt o przyjęciu przez zebranie wniosków budżetowych czyli co chcą mieszkańcy aby było w przyszłym roku zrealizowane.
Propozycje te zostały oprotestowane przez burmistrza oraz sołtysa. Po co wolne wnioski - mówił sołtys, a burmistrz, że radny Jezior się nie zna kto opracowuje budżet i kto zgłasza wnioski budżetowe.
Radna Kukla Zofia przedstawiła stanowisko rady miejskiej przyjęte po kontroli komisji rewizyjnej w sprawie zebrań mieszkańców i właśnie to zebranie mieszkańców jest najważniejszym ciałem uchwałodawczym w miejscowości i przyjęte przez zebranie wnioski powinien burmistrz realizować bo taka jest wola mieszkańców.
Według wielu ludzi mieszkańcy nie chcą dyktatury burmistrza, który mówi ja sam, ja sam,- mieszkańcy chcą pełnej demokracji i chcą sami decydować o swoich sprawach.
Burmistrz z takimi stwierdzeniami się nie zgodził bo według niego to on jest autorem budżetu i on decyduje co będzie i gdzie robione.
Wnioski nasze nie zostały przez sołtysa poddane pod głosowanie i nie zostały przyjęte.
Zebranie nie zadecydowało również kto ma protokołować zebranie, sprawa protokolanta została narzucona z góry przez burmistrza.
Porządek zebrania nie był realizowany, a mieszkańcy celowo byli wypuszczani aby wypowiedzieć swoje racje - czy miało to doprowadzić do mniejszej frekwencji? bo niektórzy po wypowiedzeniu swoich żalów wychodzili z zebrania.
Ciekawa była sprawa ul. Jastruna w Ryglicach - mieszkańcy dopominali się o remont tej ulicy, a burmistrz mówił, że pewna pani z Krakowa nie podpisała zgody na wejście w jej teren. Okazało się, że ta pani obecna była na zebraniu i powiedziała, że burmistrz kłamie bo ona już dawno wszystko podpisała. Ciekawy burmistrz dopytywał się kiedy podpisała bo sam nie wiedział o tym - po prostu gość nie panuje na pracą w urzędzie.
Po burzliwej dyskusji i kreowaniu się przez burmistrza na jedynego sprawiedliwego przystąpiono do dyskusji na funduszem sołeckim. Wniosek w sprawie jego przyjęcia był kilkakrotnie głosowany bo mieszkańcy nie byli zorientowani o co konkretnie chodzi.
Tak też było z planem odnowy miejscowości -jak mieszkańcy usłyszeli co jest w tym planie to zaczęli zgłaszać swoje propozycje, a burmistrz polecił wszystkie je zapisywać do realizacji (był to taki koncert życzeń).
Czy życzenia te zostaną wpisane do planu odnowy miejscowości to tego nikt nie wie bo nie były poszczególne wnioski głosowane - przyjęto tylko plan zaproponowany przez burmistrza.
Całe to zebranie to jedna wielka farsa i pokazuje, że burmistrz nie rozumie prawideł demokracji lub celowo robi wszystko aby je omijać.
Na końcu propozycja wyborcza Bernarda Karasiewicza dla mieszkańców aby sami zdecydowali z kim chcą dalej jechać tym naszym autobusem -
czy z doświadczonym kierowcą czy z nowicjuszem.